Kontrowersje wokół etycznych zakupów Polaków
Buszując w sieci natknęłam się na artykuł "Plebejskość a etyczne zakupy" na portalu www.moj-ogrodnik.pl
Porusza on kontrowersyjny temat: dlaczego Polacy tak rzadko dokonują świadomych, etycznych zakupów? Czy to się zmieni? Co można zrobić, by promować etyczne zakupy?
Artykuł jest komentarzem do sondażu przeprowadzonego w marcu br. przez Rzeczpospolitą, z którego wynikało, że dla Polaków jako klientów ważna jest cena, a nie etyka i że nie traktują poważnie idei społecznie odpowiedzialnego biznesu, wybierając firmy tanie, a nie działające etycznie (pisałam o tym w tekście Wybory etyczne a wybory konsumenckie )
Autorka, Katarzyna Dulko, stawia ważne pytania. Po pierwsze: dlaczego za etykę i CSR (corporate social responsibility - społeczną odpowiedzialność biznesu) trzeba płacić? I odpowiada: "W "normalnych warunkach" takie pytanie nie powinno zostać zadane. Piszę o normalnych warunkach, czyli takich, gdzie z założenia biznes jest uczciwy i odpowiedzialny, handlowcy nie wręczają łapówek, firmy nie traktują nieprzyzwoicie swoich pracowników, nie wykorzystują zasobów naturalnych ani nie maltretują zwierząt."
To mocna teza. I zgadzam się z nią – za etyczne zakupy płacimy więcej głównie z tego powodu, że wiele praktyk stosowanych przez firmy jest z gruntu nieetycznych, ale klienci o tym nie wiedzą, bo firmy ukrywają "niewygodną prawdę". Nieetyczne praktyki umożliwiają stosowanie swoistego dumpingu cenowego, co z kolei często wpycha produkty etyczne w niszę cenową i rynkową – dla przykładu jajka z przemysłowej fermy zawsze będą tańsze od jajek kur z hodowli ekologicznej, gdyż w tym pierwszym przypadku nie uwzględnia się dobrostanu zwierząt ani kosztów środowiskowych. Nie można więc uznać, że panuje tu uczciwa konkurencja – jedna strona świadomie stosuje nieetyczne praktyki w celu obniżenia kosztów.
Kolejne ważne pytanie dotyczy tego, dlaczego klienci nie dokonują częściej etycznych wyborów w sklepach? Według autorki konsumentom przede wszystkim brak wiedzy. Konsument „nie wiąże tych szokujących informacji z konkretnymi produktami, nie posiada takie wiedzy” (...) Brak pełnej wiedzy o ekologicznych aspektach życia produktu prowadzi do sytuacji "ubarwiania na zielono", stwarzania iluzji, że właśnie kupujemy jako klient w sklepie coś szlachetnego. Tymczasem może jest to tylko "zielonkawe"? Moda na to, co jest zielone to stadium przejściowe, rodzenie się świadomości niepogłębionej, której brakuje precyzji i głębi." Jasne jest też, że wielu firmom zależy na tym, aby konsumenci tej wiedzy nie mieli...
Niemniej widoczne są już zmiany. Wśród Polaków można wyróżnić grupę klientów będących odpowiednikiem brytyjskich LOHAS-ów (od: Life of Health and Sustainability) stanowiących nieliczną, dobrze sytuowaną grupę klientów, dla których produkty etyczne stanowią znaną i doceniana markę. Jak jednak postępować w stosunku do dużo większej grupę zwykłych klientów, która „niewiele rozumie, pieniędzy też ma niewiele, ale etycznie kupować by chciała. Gdyby tylko wiedziała jak.”?
Tą szeroką rzeszę klientów można i należy edukować. Autorka widzi w tym prawdziwe wyzwanie dla firm chcących rzeczywiście wcielać w życie zasady odpowiedzialnego biznesu: „w tym całe zadanie firm, by nie dywersyfikowały pod względem standardów etycznych swojego portfolio, ale by całe się zmieniały. Nie można równocześnie wyzyskiwać pracowników w Chinach przy produkcji, kasjerek na hali przy kasowaniu, a równocześnie wywieszać telebimów o akcji ekologicznych organicznych skarpetkach. Kupi może tłum, ale nadal etyki w tym żadnej nie dostrzeże”.
Myślę, że zmiany w tym kierunku są nieuniknione (i bardzo mnie to cieszy :-) ). Daniel Goleman w książce „Inteligencja ekologiczna” przewiduje już wkrótce nadejście ery radykalnej przejrzystości, kiedy klienci w łatwy sposób będą mogli poznać ukryte dotąd oddziaływania produktów dzięki rozwinięciu systemów certyfikacji i globalnej sieci informacyjnej. Ta wiedza umożliwi dokonywanie etycznych wyborów w trakcie codziennych zakupów, co jednocześnie wywrze ogromny wpływ na cały handel i gospodarkę.
Zakończy to też, albo przynajmniej znacznie zredukuje, praktykę greenwashingu, czyli „ubarwiania na zielono” produktów, które nie są ekologiczne.
Całość komentowanego tekstu:


Komentarze dla tego wpisu:
Odpowiedz na Wpis:
Musisz się zalogować aby komentować wpisy.