Sier 22

Jak zarobić na światowym kryzysie

ceny zbóż      Przeludnienie, utrata ziem uprawnych, klęski żywiołowe wywołane zmianą klimatu to nie tylko kasandryczne zapowiedzi ekologów, ale...powód do radości. Można się dzięki nim wzbogacić... Tylko czy to etyczne?

Niedawno pisałam o tym, że w związku z suszą i pożarami w Rosji, a także z powodu anomalii pogodowych w innych miejscach globu, wzrosną ceny żywności. Na dłuższą metę zaś zmiany klimatu zagrażają bezpieczeństwu żywnościowemu milionów ludzi (tekst: Za zmiany klimatu zapłacimy... w piekarni  )

Okazuje się, że dla niektórych może to być źródło zysku i powód do radości. Wystarczy zainwestować w spekulacje żywnością - w tekście „Koniec z giełdą, teraz czas na...”  znajdziemy zachętę : "Gorączka na rynku zbóż obudziła czujność inwestorów. Tam, gdzie ceny idą w górę, pojawia się szansa na duże zyski.(...) Inwestorzy poszukujący sposobów zarabiania, które uniezależnione są od indeksów giełdowych, mogą zacierać ręce".

Cytowany w w/w artykule Grzegorz Łętocha, dyrektor departamentu zarządzania aktywami w BPH TFI wymienia następujące czynniki przemawiające za możliwością występowania niedoborów żywności i wzrostu cen w długim terminie:

  • prognoza wzrostu liczby ludności na świecie (z obecnych 7 mld ludzi do około 10 mld w 2050);
  • rozwój terenów miejskich kosztem terenów wiejskich powodujący spadek areału ziemi uprawnej
  • zmieniające się nawyki żywieniowe w krajach rozwijających się – coraz wyższe spożycie pokarmów mięsnych, do których wytworzenia konieczna jest coraz większa ilość paszy roślinnej
  • coraz częstsze problemy z brakiem wody, która jest konieczna w produkcji żywności,
  • związana z działalnością gospodarczą człowieka coraz większa zmienność pogody i coraz częstsze klęski żywiołowe (susze, powodzie, fale mrozów), które wyniszczają plony
  • wykorzystanie roślin (kukurydzy, buraków cukrowych, rzepaku) do produkcji biopaliw, przez co ich dostępność w celach konsumpcyjnych jest mniejsza.

Jednak w tekście nie znajdziemy ani słowa o tym, że należałoby raczej zapobiegać nawarstwianiu się tych problemów... lepiej na nich zarabiać, czyż nie? Nie ważne, że w ten sposób można przyczynić się do pogorszenia sytuacji. Dla mnie to przykład ekonomii oderwanej od etyki. Niestety, jest to (jeszcze) powszechne, tak powszechne, że uchodzi za normalne. Tylko czy ekonomia jest dla ludzi, czy ludzie dla ekonomii?

Źródła:

Koniec z giełdą, teraz czas na...


Alicja Barcikowska

Z zawodu psycholog i doradca zawodowy, a prywatnie: żona, artystka, wegetarianka. Specjalizuję się w zagadnieniu świadomości ekologicznej. Więcej o mnie na www.amvaradel.com

Komentarze dla tego wpisu:

Odpowiedz na Wpis:

Musisz się zalogować aby komentować wpisy.