Luty 25

Kto się boi ekoterroryzmu?

ekoterroryzm   Jednym z głównych tematów nowego numeru Dzikiego Życia jest tzw. ekoterroryzm. Dorzucę swoje trzy grosze, bo temat jest fascynujący także z psychologicznego punktu widzenia.

Jak wynika już z pobieżnego przejrzenia artykułów, nie chodzi bynajmniej o działalność przestępczą motywowaną pobudkami ekologicznymi czy zamachy wymierzone w życie ludzi poprzez wywoływanie klęsk ekologicznych... Ten prawdziwy ekoterroryzm chyba w Polsce nie istnieje, a jednak co jakiś czas media huczą o ekoterrorystach.

Zatem o jakim ekoterrorze mówimy?

Jarosław Kaczyński przy okazji sporu o przebieg drogi przez Rospudę stwierdził, że terror ekologiczny utrudnia rozwój Polski. Bronisław Wildstein nazywał ekoterrorem działanie Ministra Środowiska, który skrytykował i uznał za nierzetelny prowadzony przez Wildsteina program o globalnym ociepleniu. Słowo "ekoterroryzm" pojawia się często przy wyrażeniu "mit globalnego ocieplenia". W gruncie rzeczy każdy ekolog może być nazwany terrorystą, bo "dla niego ważniejsze są kwiatki i żabki niż ludzie". Ciekawe jest też pojawienie się nowej, zdumiewającej odmiany jaką jest "ekoterroryzm naukowy" – są nim naukowe opracowania określające szkodliwość jakichś inwestycji czy innych ludzkich działań. Według tego toku myślenia, całe IPCC czyli Międzyrządowy Zespół ds. Zmian Klimatu można określić jako grupę ekoterrorystów... Absurd.

Działacze ekologiczni protestują wykorzystując różne formy: happeningi, manifestacje, rozdawanie ulotek, pisanie petycji etc. Część ich działań wpisuje się w koncepcję obywatelskiego nieposłuszeństwa (civil disobedience), czyli celowego działania, łamiącego konkretne przepisy prawne w imię przekonania, że owe przepisy rażąco naruszają istotne wartości (np. wejście na prywatny teren i rozwieszenie transparentów, okupacja jakiegoś miejsca etc.). Podobne akcje stosujące obywatelskie nieposłuszeństwo są od bardzo dawna popularne w wielu cywilizowanych krajach, a ich wspólnym mianownikiem jest unikanie przemocy. Pierwszym propagatorem metody biernego oporu był Mahatma Gandhi

Jeśli takie metody nazywamy terrorem, to po pierwsze terrorystami trzeba by nazwać każdą protestującą grupę, która wyszła ze swym protestem na ulice np. pielęgniarki czy przedstawicieli jakichś innych związków zawodowych. Wszyscy ci protestujący starają się wywrzeć jakąś presję na władzę, by zrealizowała ich postulaty. Jest to normalne działanie w demokratycznym państwie, a tłumienie siłą takich protestów świadczy o totalitaryzmie, co ostatnio widzimy na przykładzie kilku państw arabskich. Po drugie, jeśli jednych i drugich obdarzamy tym samym mianem "terrorystów", to gubi się gdzieś hierarchia ważności, zabijanie ludzi trafia do jednej kategorii z akcjami typu przypinanie sie do drzew czy manifestacja. Brakuje nam wtedy adekwatnego określenia dla tych ludzi, którzy w imię swej wiary i poglądów zabijają innych ludzi w zamachach terrorystycznych. Nie sądzę, żeby osoby rzucające na lewo i prawo oskarżenia o "ekoterroryzm" rzeczywiście chciały powiedzieć, że to przykładowe przypinanie się do drzewa jest tak samo złe jak podrzucenie bomby do metra czy na lotnisko, ale niestety taki jest podtekst...

Dlaczego jednak to określenie jest obecnie nadużywane?

Na pewno ma to wiele przyczyn. Krzysztof Mączkowski w artykule "Ekoterroryzm to głupota" (Dzikie Życie, nr 2/200, luty 2011) zwraca uwagę, że "pojęciem "ekoterroryzmu" chętnie posługują się dzisiaj politycy, widzący w ekologach jakąś lewacką siłę polityczną, przeciwną cywilizacji i człowiekowi. Robią to także inwestorzy realizujący swoje zamiary "na skróty", bez baczenia na sprawy ochrony środowiska. Zarzut ten bezmyślnie powtarzają za nimi dziennikarze niektórych mediów." Zatem określenie to stanowi przejaw tzw. czarnego PR, czyli propagandy mającej zdyskredytować przeciwnika, którym w tym przypadku są ekolodzy i działacze ekologiczni. Ryszard Kulik w tekście "Kim jest ekoterrorysta?" uzasadnia natomiast, że etykietka "ekoterrorysty" używana jest zamiast argumentów merytorycznych, a nawet stanowi pewną projekcję lęków tego, kto nadużywa tego określenia. W myśl zasady: "Pokaż mi swojego ekoterrorystę, a powiem ci kim jesteś". Przywołuje też metaforę lekarza, który zaleca palącemu pacjentowi rzucenie palenia. Zalecenie lekarza jest radykalne i nakłada ograniczenie na pacjenta, ale czy jest aktem terroru? Współcześnie możemy uznać, że pacjentem jest nasza cywilizacja. Postawiono diagnozę: jeśli nie zmienimy naszych przyzwyczajeń, czeka nas globalna katastrofa. Czy mówienie o tym jest "naukowym ekoterrorem"?

Zatem pojęcia "ekoterroryzmu" nadużywają ci, którzy boją się zmian, są przywiązani do status quo i dotychczasowego sposobu myślenia i nie mogą pogodzić się z tym, że na obecnym etapie rozwoju cywilizacji po prostu musimy uwzględniać różnorodne uwarunkowania ekologiczne. A także te osoby, którym celowo zależy na niszczeniu środowiska, bo jest to dla nich opłacalne, bo prowadzone przez nich interesy opierają sie na tym niszczeniu. Myślę jednak, że więcej jest tych pierwszych.  Nie chcąc się z różnych względów pogodzić z tym, że myślenie ekologiczne musi towarzyszyć wszelkim ludzkim działaniom, uruchamiają mechanizmy obronne ego. Zjawisko to, rozpoznane przez Freuda, polega na walce ego z bolesnymi lub zbyt trudnymi dla jednostki myślami i uczuciami, obroną przed pewną wiedzą i wynikającymi z niej wnioskami. Takimi mechanizmami są wypieranie (nie ma żadnego zagrożenia ekologicznego), tłumienie (to nie jest ważne, nie będę o tym myśleć) lub wymieniona wcześniej projekcja (to ekolodzy są wszystkiemu winni). Warto zauważyć, że w pewnym nasileniu mechanizmy obronne występują u praktycznie każdego człowieka i pełnią rolę przystosowawczą, są niezbędne, bo np. nie jesteśmy w stanie zajmować i przejmować się wszystkim. Jednak zawsze też zniekształcają postrzeganą rzeczywistość, a to sprawia, że możemy pod ich wpływem podejmować działania, które wręcz utrudnią nam dalsze funcjonowanie zamiast pomóc. Lekarstwem na to jest jedynie wzrost świadomości, w tym również wzrost świadomości ekologicznej.

Źródła:

http://pracownia.org.pl/dzikie-zycie

Alicja Barcikowska

Z zawodu psycholog i doradca zawodowy, a prywatnie: żona, artystka, wegetarianka. Specjalizuję się w zagadnieniu świadomości ekologicznej. Więcej o mnie na www.amvaradel.com

Komentarze dla tego wpisu:

Odpowiedz na Wpis:

Musisz się zalogować aby komentować wpisy.