Gru 23

I Ty możesz pomóc karpiom

      Trwa przedświąteczna sprzedaż (jeszcze) żywych karpii. W imię tradycji niezwykle często łamane są przepisy o ochronie zwierząt. Utrzymywanie karpi w stłoczeniu, bez odpowiedniej ilości wody, bez napowietrzenia, sprzedawanie do foliowych worków itp. stanowi znęcanie się nad zwierzętami. Na ten temat rozmawiam z Katarzyną Kursą, koordynatorką lubelskiej grupy Fundacji VIVA

Wydaje się, że w ostatnich latach widać pewną poprawę, jeśli chodzi o sposób traktowania karpi sprzedawanych na wigilijne stoły.

KK.: W lubelskich hipermarketach z roku na rok sytuacja karpi poprawia się. Wyjątkiem jest sieć hipermarkerów Real. Wraz z inspektorem ze Straży Ochrony Zwierząt pojedziemy tam na kontrolę jak tylko będzie to możliwe. Ponieważ jesteśmy tylko wolontariuszami, a więc działalnością prozwierzęcą możemy zajmować się dopiero po godzinach pracy, zajęć na uczelni czy w szkole.

Jednak nadal zdarza się widzieć karpie przetrzymywane praktycznie jeden na drugim, prawie bez wody, podnoszone za skrzela czy pakowanie żywych karpi do foliowych reklamówek. Jest to przestępstwo w świetle ustawy o ochronie zwierząt. Co możemy zrobić?

KK.: Każdy powinien reagować w takich sytuacjach. Karpie, tak jak inne kręgowce, chroni ustawa o ochronie zwierząt, która zakazuje znęcania się nad zwierzętami. Gdy zauważymy niewłaściwe zachowanie sprzedawcy na stoisku z rybami, należy bezzwłocznie poinformować o tym przełożonego pracownika sklepu. W razie "olania" przez niego sprawy, należy poinformować służby porządkowe i zagrozić nagłośnieniem medialnym.
Każdy obywatel ma obowiązek poinformować właściwe służby, gdy jest świadkiem przestępstwa. Ustawa o ochronie zwierząt ma taką samą moc prawną jak np. ustawa „Prawo o ruchu drogowym”. Powinna być tak samo respektowana.

Jak rozmawiać ze sprzedawcą czy kierownikiem sklepu?

KK.: Polecam nie wdawać się w dyskusję, że "przecież te karpie się męczą" itp. to znaczy nie mówić o tym "co nam się wydaje", tylko powołać się na przepisy ustawy mówiące o tym że takie działanie, którego jesteśmy świadkami, jest niezgodne z prawem. Jest przestępstwem w świetle ustawy o ochronie zwierząt. Dobrze jest nauczyć się kilku artykułów tej ustawy, żeby móc się na nią powołać; w art. 6 wymienione są zachowania, które stanowią znęcanie się nad zwierzętami, np. "utrzymywanie zwierząt w niewłaściwych warunkach bytowania (...) oraz pomieszczeniach (...) uniemożliwiających zachowanie naturalnej pozycji".

Z kolei art. 34 ust. 4 pkt 2 ustawy stanowi, że zwierzęta kręgowe nie mogą być uśmiercane w obecności dzieci. A więc tam gdzie zabijane są karpie 'na miejscu', musi być specjalny parawan albo miejsce w którym zabijane są karpie, tak by nie mogły tego zobaczyć dzieci. Jest to zakaz bezwzględny, zagrożony sankcją z art. 35. Takie miejsce powinno też spełniać wszelkie wymogi sanitarno-weterynaryjne.

A jeśli zwrócenie uwagi sprzedawcy nie skutkuje?

KK.: Wzywamy na interwencję służby mundurowe.

Straż miejską? Policję?

KK.: Z moich doświadczeń wynika, że lepiej zadzwonić najpierw do straży miejskiej, a dopiero jak z nimi się nie dogadamy, to dopiero na policję. Dlaczego? Ponieważ straż miejska może przyjechać szybciej, bo ma mniej zadań niż policja. Ale zarówno jedna, jak i druga instytucja ma obowiązek przyjąć zgłoszenie i przyjechać na interwencję.

Jak rozmawiać z policją/strażą miejską?

KK.: Mówimy, że chcemy złożyć zawiadomienie o podejrzeniu popełnienia przestępstwa i prosimy o szybką interwencję. Nie wypowiadamy się w stylu "wydaje mi się, że karpie się męczą bo mają za mało wody", tylko stanowczo: "karpie są traktowane w sposób niehumanitarny, a więc jesteśmy świadkami znęcania się nad zwierzętami, są utrzymywane w niewłaściwych warunkach bytowania, o jakich mowa w art. 6 ustawy o ochronie zwierząt, która chroni wszystkie zwierzęta kręgowe, w tym karpie”, i wymieniamy jakie są nieprawidłowości, np. skrajne stłoczenie, nienapowietrzona woda, w pojemnikach woda jest zmieszana z krwią, zwierzęta są okaleczone, sprzedawane do foliowych worków, itd. To wszystko jest zabronione, bo naraża zwierzę na ból i cierpienie. A więc jest zagrożone sankcją karną z art 35 ustawy o ochronie zwierząt.

Zdarza się, że policjant czy strażnik stara się nas zbyć...

KK.: Gdy słyszymy od dyżurnego funkcjonariusza, że nie zamierzają przyjechać na interwencję, bo "to nie ich sprawa; to tylko karpie; mają ważniejsze sprawy", to prosimy o podanie nazwiska funkcjonariusza. Jest na służbie, więc ma obowiązek je podać. Jeżeli odmówi, to zapisujemy godzinę. Dlaczego? Ponieważ powinniśmy napisać skargę na bezczynność tego funkcjonariusza, do jego komendanta. Jak podamy godzinę i datę, kiedy miało miejsce nieprzyjęte zgłoszenie, wówczas pozwoli to na zidentyfikowanie tego funkcjonariusza. Na dole skargi warto dopisać, że pismo ma trafić także do Komendanta Wojewódzkiego.

Mam nadzieję, że współpraca z przedstawicielami prawa będzie się jednak dobrze układać. Ostatnio nawet prokurator generalny Andrzej Seremet wystosował list do prokuratorów w całym kraju zwracając uwagę na problem niehumanitarnego traktowania karpi. Znęcanie się nad nimi powinno być karane tak jak karane jest znęcanie sie nad innymi kręgowcami, a świąteczna tradycja nie może być tu usprawiedliwieniem.

Istotną rolę w walce z niehumanitarnym traktowaniem karpi pełnią też media. Chyba warto o tym pamiętać podczas interwencji?

KK.: Tak, także podczas naszej interwencji warto udokumentować problem, czyli zrobić zdjęcia czy nakręcić film, w jakich warunkach utrzymywane są karpie. I puścić to do mediów. Nagonki medialnej boi się każdy, dlatego jest to dobry sposób na walkę z tym problemem.

Rok temu była ze mną ekipa z TVP Lublin, wyszło bardzo fajnie. Kiedy mówiłam do kamery, jakie działania w stosunku do karpi są zabronione i robiłam to pokazując karpie u jednego z targowych handlarzy, który ze wstydu zaczął chować twarz:) Możemy udokumentować również interwencję straży miejskiej / policji.

Czy interwencje są skuteczne?

KK.: Częściowo. Najczęściej kończy się na upomnieniu sprzedawcy, a ten np. poprawi karpiom warunki bytowania, czyli doleje im wody albo ją napowietrzy. Jednak to nie zwalnia go z odpowiedzialności za popełnione przestępstwo. A więc funkcjonariusz nie powinien na tym poprzestać. Kiedy ma miejsce popełnienie przestępstwa, to nie powinno skończyć się na upomnieniu, a tak zwykle się kończy.

O czymś jeszcze powinniśmy pamiętać?

KK.: Ponieważ zdecydowana większość organizacji działających na rzecz zwierząt działa wolontaryjnie, a więc w wolnym czasie, ważne by każdy zdawał sobię sprawę, że powinien także sam interweniować, a nie czekać na reakcję wolontariuszy, która nie zawsze może być natychmiastowa.

Warto też samemu zostać wolontariuszem organizacji działającej na rzecz zwierząt i postarać się o legitymację wolontariusza. Gdy możemy się wylegitymować, mamy większe szanse, że ludzie potraktują nas poważnie.

Dziękuję za rozmowę

Moją rozmówczynią była Katarzyna Kursa, koordynator lubelskiej grupy Fundacji VIVA
www.lublin.viva.org.pl

Alicja Barcikowska

Z zawodu psycholog i doradca zawodowy, a prywatnie: żona, artystka, wegetarianka. Specjalizuję się w zagadnieniu świadomości ekologicznej. Więcej o mnie na www.amvaradel.com

Komentarze dla tego wpisu:

Odpowiedz na Wpis:

Musisz się zalogować aby komentować wpisy.