Czy ekoturystyka uratuje manty?
Fascynują mnie te płaszczki. Wielkie, a tak swobodnie szybujące w wodzie. Chciałabym z nimi popływać :)
"Manta - Ray of Hope" ("Manta – promień nadziei", nieprzetłumaczalna gra słów, gdyż "ray" znaczy także "płaszczka") to film dokumentalny zabierający nas w egzotyczne miejsca, gdzie można doświadczyć osobistego spotkania z niesamowitymi płaszczkami, jakimi są manty i spokrewnione z nimi, mniejsze mobule (kilka gatunków). Ryby te zwane są też diabłami morskimi ze względu na charakterystyczny "rogaty" wygląd, jaki nadają im przekształcone płetwy głowowe. Manty są wielkie, osiągają do 7 metrów rozpiętości płetw (największy gatunek Manta birostris) i ważą nawet ponad tonę. Żyją w tropikalnych wodach całego świata, często w pobliżu raf koralowych. Odżywiają się planktonem i małymi rybkami, które filtrują z wody za pomocą specjalnych wyrostków na skrzelach.
Manty są łagodne i nie boją się ludzi, nurkowie mogą do nich podpływać. Takie podwodne spotkania dostarczają niesamowitych przeżyć. Płaszczki zdają się szybować w wodzie, a ich olbrzymie płetwy piersiowe są jak skrzydła – potrafią nawet wyskoczyć nad powierzchnię wody, jakby naprawdę próbowały odlecieć. Co ciekawe, dość łatwo można nauczyć się rozpoznawać w grupie płaszczek poszczególne osobniki – różnią się one od siebie ilością, wielkością i rozmieszczeniem plam na skórze.
Manty są żyworodne. Samica wydaje na świat zwykle 1, najwyżej 2 młode po okresie "ciąży" trwajacym około roku. I między innymi ze względu na wolne tempo rozmnażania się oraz późno osiąganą dojrzałość płciową, są gatunkami bardzo wrażliwym na przełowienie. Połowy dokonywane przez ludzi są tym, co najbardziej zagraża przetrwaniu diabłów morskich. Są one łowione dla mięsa, skóry, oleju z wątroby (analogicznie jak rekiny), trafiają także przypadkowo w sieci przy połowach innych ryb. Jednak największym zagrożeniem jest łowienie ich dla skrzeli, które – po ususzeniu - są wykorzystywane w tradycyjnej medycynie chińskiej. Mają one rzekomo oczyszać krew z toksyn, obniżać temperaturę i poprawiać krążenie krwi – nie trzeba chyba dodawać, że na potwierdzenie takiego działania skrzeli mant nie ma żadnych dowodów naukowych. Naukowcy szacują, że światowa populacja mant i mobul zmniejszyła sie już w wyniku przełowienia o 30%, a w niektórych regionach nawet o 80%.
Co może pomóc tym majestatycznym i tajemniczym płaszczkom? Na pewno rozszerzenie ochrony – na razie manty są chronione tylko na sześciu niewielkich obszarach na świecie: na Malediwach, Hawajach, wyspie Yap, wybrzeżu Ekwadoru, w morskim rezerwacie biosfery u brzegów Meksyku i na japońskich Wyspach Yaeyama. Jednak nawet tam zdarzają się nielegalne połowy. W 2011 ustanowiono także akt chroniący manty (jako gatunek migrujący) w wodach międzynarodowych, jednak nie wiadomo, jakie przyniesie to efekty.
Autorzy filmu "Manta - ray of hope" uważają, że szansą dla mant i mobul jest też ekoturystyka. Wzrastająca popularność pływania w towarzystwie tych ryb sprawia, że dla lokalnych społeczności są one coraz więcej warte żywe. Szacują nawet, że manta może "zarobić" w ciągu swego całego życia nawet milion dolarów jako atrakcja turystyczna, co powinno skłonić rybackie dotąd społeczności do zaangażowania się w rozwijanie zrównoważonej ekoturystyki.
Trailer filmu "Manta - ray of hope" do obejrzenia na stronie


Komentarze dla tego wpisu:
Odpowiedz na Wpis:
Musisz się zalogować aby komentować wpisy.