Kultura i społeczeństwo

Peter Wohlleben. Duchowe życie zwierząt

Alicja Barcikowska 27 sierpnia 2017 r.

slider_duchowe_zycie_zwierzat

Bardzo wciągająca książka, przeczytałam ją prawie bez odrywania się. Peter Wohlleben jest leśnikiem z ponad dwudziestoletnim doświadczeniem i miłośnikiem przyrody. Jego wiedza i doświadczenie idą w parze z łatwością snucia fascynujących opowieści. Potrafi przełożyć suche fakty i obserwacje na przystępny język, poskładać w całość rozsypane puzzle wyników badań w spójną całość i doprawić je szczyptą własnych przygód ze zwierzętami. W rezultacie otrzymujemy opowieść o zwierzętach, w której opisane gatunki zmieniają się z tępych biorobotów, napędzanych sztywnym kodem genetycznym, w wierne dusze i uroczych łobuziaków. Bo one właśnie takie są… Oddajmy głos autorowi: „Koguty okłamujące kury? Łanie pogrążone w żałobie? Zawstydzone konie? Jeszcze przed kilku laty można by to uznać za przejaw fantazji, życzeniowego myślenia miłośników zwierząt, pragnących komunii dusz ze swymi podopiecznymi. Nie inaczej było ze mną, bo zwierzęta towarzyszą mi przez całe życie. (…) Im częściej i im dokładniej przypatruję się otoczeniu, tym więcej emocji zarezerwowanych rzekomo jedynie dla ludzi odkrywam u naszych zwierząt domowych i ich dzikich krewniaków w lesie. I nie jestem w tym odosobniony. Prawdziwa miłość miedzy krukami? Uznajemy ją za pewnik. A co z wiewiórkami, które znają swoich krewniaków po imieniu? Od dawna udokumentowane. Gdziekolwiek spojrzeć, kwitnie miłość, panuje współczucie i buzuje radość życia.” Wiewiórze matki z poświęceniem troszczą sie o potomstwo. W razie niebezpieczeństwa dźwigają swe młode owinięte wokół szyi – po jednym w bezpieczne miejsce. Muszą się przy tym namęczyć, bo w miocie może być do sześciu malców. Mimo tej pieczy około osiemdziesiąt procent młodych nie dożyje pierwszych urodzin. Wiewiórka jest znakomitym przykładem tego, w jaki sposób kategoryzujemy świat zwierząt. Z czarnymi oczkami jak guziczki jest przesłodka, ma miękkie, urzekająco rude futerko i nie jest groźna dla ludzi. Z zapomnianych składów zakopanych przez nią żołędzi strzelają na wiosnę młode dęby. Krótko mówiąc, wiewiórka budzi naszą szczerą sympatię. I przymykamy przy tym oko na jej ulubione danie – młode pisklęta. Zatem czy wiewiórki są złe, czy dobre? Ani to, ani to. Kaprys natury sprawił, że przemawiają do naszego instynktu opiekuńczego i w ten sposób budzą pozytywne emocje. Nie ma to nic wspólnego z dobrocią bądź użytecznością.

Gdy już padną wszystkie argumenty i właściwie jest oczywiste, że zwierzętom należy przyznać więcej, niż to się czyni na co dzień, wtedy w ostatniej chwili oponenci łapią za wielką maczugę – uczłowieczenie. Kto porównuje zwierzęta z ludźmi, ten postępuje nienaukowo, sentymentalnie, a być może nawet ezoterycznie, jak brzmi częsty zarzut. W ogniu walki łatwo przeoczyć oczywistość, której uczą sie już dzieci w szkołach – z czysto biologicznego punktu widzenia człowiek również jest zwierzęciem, a tym samym nie wyróżnia się z szeregu innych gatunków.

„… zwierzęta to nie są głupie stworzenia, które ewolucyjnie stoją wyraźnie dużo niżej od nas, a jeśli chodzi o ból i tym podobne sprawy, dostały im się tylko przytępione warianty naszej bogatej palety doznań. Nie, kto zrozumiał, że jelenie, dziki bądź kruki wiodą swoje własne, idealne życie i czerpią z niego mnóstwo radości, ten może zdoła okazać szacunek nawet maleńkiemu ryjkowcowi, który wesoły i zadowolony krząta się w ściółce starych lasów.”

Gdy ktoś odmawia zwierzętom emocji, można sądzić, że pobrzmiewa tu strach, iż człowiek mógłby stracić swoją wyjątkową pozycję. I coś jeszcze gorszego: wykorzystywanie zwierząt znacznie by się skomplikowało, gdyby przy każdym posiłku albo skórzanej kurtce przyjemność mąciły zastrzeżenia moralne. Jeśli pomyślimy o wrażliwych świniach, to musi nam się zrobić nieswojo na myśl o hodowli przemysłowej i uboju milionów zwierząt tego gatunku…

Moje zastrzeżenia budzi tytuł książki. Termin „duchowe” sugeruje związek tematyki z religiami, duchowością. Tymczasem tematyka książki dotyczy psychicznego i emocjonalnego życia zwierząt. Prawdopodobnie tłumaczenie tytułu musiało uwzględniać to, co będzie bardziej chwytliwym tytułem. Książka stawia ważne pytanie: czy rzeczywiście istnieje tylko jeden, ludzki sposób na intensywne i świadome przeżywanie uczuć? Ewolucja nie jest tak jednostronna. Najlepszym przykładem są tu ptaki, których ewolucja od czasów dinozaurów – których są bezpośrednimi potomkami- zaprowadziła inną drogą do inteligencji i uczuć wyższych. Dziś już wiadomo, że osiągnięcia umysłowe kruków i innych gatunków ptaków żyjących społecznie dorównują osiągnięciom szympansów czy innych naczelnych. Zdążyła się już pojawić spora liczba prac naukowych dotyczących tej tematyki, jednak zajmują się one jedynie cząstkowymi aspektami zagadnienia i często napisane są tak suchym językiem, że nie nadają się specjalnie do odprężającej lektury, no i przede wszystkim do lepszego zrozumienia problemu. Książka Wohllebena stanowi pomost między tymi naukowymi publikacjami, a fascynującymi, anegdotycznymi opowieściami o zwierzętach. Nie dziwię się, że stała się światowym bestsellerem. Mówi o tym, co prawdziwi miłośnicy zwierząt wiedzą od dawna, a przy okazji zachwyca ciekawostkami i erudycją autora. Polecam 🙂

Peter Wohlleben. Duchowe życie zwierząt

Wydawnictwo Otwarte, Kraków 2017

Tłum. Ewa Kochanowska



Wydarzenia

earth

Krasnystaw: Konkurs plastyczny „EKO-wyzwania i rozwiązania”

15/03/2017 - 10/04/2017
20_podglad

Dzień Ziemi w Krasnymstawie, 22.04.2017

22/04/2017
sp1

Zbiórka elektrośmieci w krasnostawskiej „Trójce”

24/10/2016 - 09/11/2016
Więcej wydarzeń

Fundacja Sanctus Nemus

Fundacja Sanctus Nemus

Prześlij artykuł

Dodaj artykuł

Masz tekst, którym chcesz się podzielić?

Opublikuj go w EkoPrzewodniku!